D(e)-szczy.

Pac, pac, pac, sszzzzz… Deszcz tłucze się po szybie. Słychać szum wiatru. Już było biało,a teraz jesień powróciła w swoim najbardziej ponurym obliczu. Obliczu, które jest potęgowane przez tak szybko zachodzące słonce. A ja się z tego cieszę. Ciesze się, mimo, że parasol trzeba dzierżyć w ręce lub głowę w kapturze chować. Cieszę się, mimo, że z aparatem rajdów po Śląsku wykonywać się nie chce. Cieszę się, mimo, że bez kawy trudno zwlec się z łóżka. Ciesze się, mimo, że żarówka zastępuje słońce. Cieszę się, bo jeśli taka pogoda się utrzyma to czeka mnie miły weekend :)
12 grudzień 2007 @ 15:31
A ja uwielbiam, kiedy deszcz tłucze się po szybach, kiedy siedzę półleżąc i leżę półsiedząc w kolejowym wagonie… To dopiero fantastyczne, gapić się w okno, widzieć jak drzewa pędzą (tak, tak), jak pola i lasy zostają gdzieś daleko, a deszcz pada i pada, i co kropla to inny wzór na szkle… :)