Wesołych Świąt!*

(tych co mailem dostali za dubla przepraszam, ale tego co dobre, chyba nigdy za wiele).
Niechaj te święta staną sie czasem zmiany. Zmiany na lepsze. Przecież zawsze jest co poprawić. Zmiany w sobie i wokół siebie. Niechaj każda chwila będzie jedną z tych najpiękniejszych, niezapomnianych, szczególnie dobrych.
Wieczorem (a właściwie już w nocy) na Pasterkę. Potem te setki życzeń, wyświechtane zwroty i powtarzane po raz tysięczny życzenia. Tego nie lubię, ale cóż począć? Trzeba “iść w tan” z uśmiechem na ustach (może nie odpadnie po drodze). Ja i tak będę zawsze pamiętał Wigilię i pasterkę sprzed 3 lat, gdy było zimniej niż wskazywał na to termometr, i tą sprzed dwóch lat, po której znalazłem się na rozdrożu… Co przyniesie ten rok? Mam nadzieję, że nic rewolucyjnego (mało jest bezkrwawych rewolucji). A co już przyniósł? Na podsumowania przyjdzie jeszcze czas, ale już widać, że siódemka nie okazała się pechowa…
* - temat posta niezbyt oryginalny, ale po co się na nią (czyt. oryginalność) silić? Czasem (często?) proste, sprawdzone rzeczy okazują się lepsze.
27 grudzień 2007 @ 13:02
Wszystkiego najlepszego na Nowy Rok i oby 8 była nie mniej szczęśliwa niż 7 :)