Bez piasku.
Stopiątka (taki stary kanciaty tramwaj) stała bezradnie, kręcąc kółkami w miejscu. Niespodziewane ocieplenie spowodowało, że w szynach znów zaległa mada i przyczepność drastycznie spadła. Do tego brak piasku, którym można by troszkę sobie pomóc. Więc utknęła u stóp najbardziej stromego wzniesienia na trasie. Czasem tak jest, że spiętrzające się trudności nas przerastają. Że sytuacja wygląda beznadziejnie. Można czekać na pomoc. Coś przyjedzie i nas wepchnie na górę. Ktoś przyjdzie i wyciągnie do nas pomocną dłoń. Ale czasem warto powalczyć samemu, nie poddawać się. Włożyć w starania maksimum sił. Stopiątka wjechała pod wzniesienie sama - trzeba było wziąć rozpęd. Było ciężko, ale koniec końców sie udało. Walczmy o swoje!
A tutaj bonus - też tramwajowy (klikamy “następne”). Warto przeklikać do końca :)
24 styczeń 2008 @ 18:53
Bardzo refleksyjny ten wpis. Taki w Twoim stylu. :)
A co do walczenia o swoje. Czasami warto jest samemu poradzić sobie z problemem. Owszem, są przyjaciele (o ile są), którzy mogą podać nam pomocną dłoń, ale… przecież oni też mają swoje zmartwienia. Nie warto więc zawracać im głowy byle kłopotem. Pomyślmy czasami o tym.
P.S. Warto było przeklikać do końca, warto. :)