Łódź.
Targi foto & video w Łodzi. Trzy hale wystawców. Sprzętu dużo, ale niespecjalnie coś mnie zaciekawiło. Choć dla kogoś kto bawi się w studiu, świadczy usługi foto na pewno było ciekawie. Spore stoiska Sony i Olympusa. Pentaxa nie było. Poniżej dwie klaty, coby został ślad, że tam byłem…
…a potem kilkugodzinne oglądanie Łodzi (i nie tylko Łodzi -> są przecież tramwaje podmiejskie) z okien akwariów, żelazek i cityrunnerów. Wiele widoków przygnębiających – wybite szyby, odrapane mury, bieda, bieda, bieda… Tu i ówdzie wciskająca się nowoczesność – centrum handlowe, pojedyncza wyremontowana kamienica, nowa nawierzchnia na ulicy. Ale mało tego. A dużo smutnych obrazków.
16 marzec 2008 @ 19:41
ale wiekszy zal sciska dupe tam czy tu?
16 marzec 2008 @ 22:01
IMHO tam.
17 marzec 2008 @ 22:25
już sobie zęby ostrzę :P
18 marzec 2008 @ 10:06
Nie wiem dlaczego, ale Łódź od zawsze kojarzyła mi się z biedą, szarością, smutkiem, choć… nigdy tam nie byłam, nie widziałam.
To miasto ma jakiś klimat czy raczej jest ‘bezpłciowe’?
18 marzec 2008 @ 15:34
Ma klimat. Zdecydowanie.
Choć i miejsca nijakie się zdarzają (typowe betonowe pustynie)
20 marzec 2008 @ 12:28
Trzeba przyjechać i zobaczyć. Szarość i smutek? Jasne, że w Łodzi sporo biedy, najniższe pensje ze wszystkich dużych miast, niewiele inwestycji i zaniedbana infrastruktura. Ale jednocześnie sporo jest klimatycznych miejsc, knajp, zespołów muzycznych, grup artystycznych. To wszystko rozwija się trochę “pod ziemią”. I ludzie są na prawdę fajni.
11 kwiecień 2008 @ 0:18
Akurat mam okazję obserwować oba te miasta. Jestem łodzianinem z urodzenia i z wyboru, na chwilowym, studenckim wygnaniu do Katowic. Fakt, że chyba u nas, w Łódce, jest bardziej beznadziejnie, ale z dnia na dzień jest lepiej. Że jest szaro – nic to, dzięki temu właśnie miasto z łódką w herbie jest tak niepowtarzalne i wyjątkowe. Owszem, jest co oglądać, jeśli chodzi o kulturę, choć trochę co innego niż tutaj.
Mimo wielu różnic, przede wszystkim kulturowych, widać także podobieństwa między regionami. Oba te miasta to jakby skanseny industrializmu. Może w obu przypadkach uda się wykorzystać ten niecodzienny historyczny już w końcu aspekt. Nie wiem do końca co się dzieje w tym kierunku tutaj, ale u nas dzieje się coraz więcej.