Burzowo.
Rekord jakiś? 5 burz jednego dnia. Wszystkie po południu. Wieczorem to już właściwie jedna po drugiej z odstępami ~0,5h. A może traktować to jako jedną z dziurami przerwami. Za oknem (otwartym) przemaszerowało kilka ścian deszczu. Troszkę powiało. Błyskało i grzmiało. W międzyczasie zrobiło się ciemno i godzina już późna. Dobrze się siedzi w czasie burzy przy otwartym oknie, z nogami na zewnątrz, słuchając Trójki (a w niej MiniMaxu). Troszkę porozmyślać. O tym co było i o tym co może być. O tym co tuż obok i nieco dalej. O tych tu i tamtych tam. Chciałem wziąć do ręki ołówek i pisać już wówczas, ale szkoda mi było tracić efektowne widowisko na niebie, przeszywanym błyskawicami…
Dziś pochmurno, ale spokojnie. Leniwie. W tle sączy się to.
