Archive for the life is life Category

Olaboga.

Posted in life is life, wydarzenie ze znacznikami, , on 17 czerwiec 2008 by sadorg

O kruca, tytuł ostatniego wpisu na blogu p. Andrusa brzmi: “Sesja”. czyżby studenta w czerwcu musiało atakować tylko to jedno, straszliwe słowo? Choć mam już wszystkie 3 egzaminy “do przodu” to do końca sesji jeszcze daleko. Komu mówi coś hasło “praca przejściowa”? W połączeniu z terminem “lenistwo” zwiastuje to jeszcze długie boje. a panu Arturowi na szczęście chodziło o sesję fotograficzną… ;-)

P.S. Jeszcze o Euro 2008 nie pisałem… Dziś ostatnia kolejka w tzw. “grupie śmierci”. Optymalnym rozwiązaniem by było, gdyby do awansujących Holendrów dołączyła Rumunia, wyrzucając “za burtę” Włochów i Francuzów. Zobaczymy. O występie Polaków w Austrii też nie pisałem. I nie napiszę.. :-X

Poranna wiadomość.

Posted in life is life on 6 czerwiec 2008 by sadorg

Dwa zdania, które wpadły mi w oko po włączeniu komputera z rana:

1) Poczucie konieczności dokonania radykalnych zmian w koncepcji jest odwrotnie proporcjonalne do odległości od terminu zakończenia pracy.

2) I’ve decided to stay in my bed forever and sleep my life away. Why? Because everything traumatic that has ever happened to me has happened after I got out of bed in the morning.

1) - Murphy, 2) - Pearls. Miłego dnia! …

Pomiary.

Posted in life is life, w drodze ze znacznikami, , , , on 24 maj 2008 by sadorg

12/2 (4:14-14:44) - pierwsza dniówka. Wczesny początek. Sporo ludzi na dworcu w ten sobotni poranek. Półtora kursu rezerwą, na plastikach. Później Vecto. Długie przerwy “na akademikach”, dyskusje z kierowcą o działaniu systemu KM na Śląsku.
12/2 (4:14-14:44) - druga dniówka i znów podobnie. Tym razem od razu właściwym wozem, ale ze sporym spóźnieniem. Dyskusje. Senność - zmiana czasu była. Ogólnie spokój.
292/1 (14:00-21:35) - promocja w postaci dwudrzwiowego Mercedesa. Rozmowy o firmie. Sporo jazdy. Janów i Nikiszowiec po zmroku. Podwózka na zajezdnię.
970/3 (13:30-23:30) - malutki mikrobus. Króciutka trasa. Dziury, kurz, dużo ludzi, twarde siedzenia. Gaz i kij. Załęże nocą. Żule i pijacy, kibole podążający na ustawkę, okradziony młodzian, bójka na skrzyżowaniu. Zgroza. Później jeszcze nocne oczekiwanie na T-7. Strach… Ulga.
11/911/12 (20:23-22:50) - ledwie 2,5 kursu. Krótka dniówka. Długa przerwa za granicą. Miłe towarzystwo na koniec. Minęło szybko.
poc. 202 (13:34-22:28) - tramwaj. Skład. Znów miłe towarzystwo. Opowiadania na pętli. Dużo śmiechu. Rubaszne żarty. Wieczorna gonitwa i szalone pomysły. Awaria. Podmiana wozu. Złapana jedenastka.
poc. 202 (14:20-22:28) - znów ta sama trasa. Bardzo skrupulatny motorniczy. Mniejszy tabor, więc więcej ludzi. Tłok. Awaria, pożar i prawie godzinne zatrzymanie. Podmiana. Kilka zdań zamienionych. Łapanie nocki.
T-7/5 (13:36-22:22) - ponownie Załęże. Zimno. Bardzo zimno. Wycieczka do sklepu. troszkę rozmów o niczym. Zjazd DTŚ-ką. Kanapki na Sokolskiej.
T-7/4 (14:04-00:16) - jeszcze raz to samo, tylko, że innym wozem. Bardzo miła wizyta i bardzo przyjemne cztery kursy. Później rozmowy o Śląsku, o ludziach, o życiu. Ciemna noc. Znów kibole zza szyby. Długi powrót do domu, ale z telefonem przy uchu.
165/1 (14:07-23:07) - start na Witosa, koniec na Tauzenie. Białoruski autobus. Małomówny kierowca. Zwiedzanie Chorzowa. Pierwsza i jedyna jak sie potem okazało kontrola. Pogoń za 673.
130/5 (20:37-3:40) - nocka w stronę Halemby. Dużo ludzi. “Ciekawe” klimaty przy wjazdach na os. Witosa. Kimanko na Halembie i jazda w kabinie.
673/1 (14:31-23:42) - cisza i spokój. Paluszki. Zainteresowanie pasażerowie. Brak przerwy na Murkach. Klejenie folii (!). Gonitwa (udana!) za nocnym 297.
0/50/1 (14:34-23:39) - doborowe towarzystwo. Niezły wóz. Ciepło. Postoje na Muchowcu. Czekolada. Realizacja marzeń. Zjazd bez ludzi.
10/910/3 (4:48-20:01) - mega (czasowo) dniówka. Samotny pierwszy kurs. Zwiedzanie C.H. Długie kursy. Czytanie o wydarzeniach sportowych. Bójka na wozie, dużo krzyku. Zwycięstwo. Ale i niesmak.
130/4 (14:01-17:40) - szczytówka na 130. Kontrolerzy po cywilu. Wyjący Ikarus. Ładna pogoda. Szybki koniec.

W sumie 130 godzin i 11 minut w autobusie/tramwaju. Setki ludzi. Widoki za oknem. Odgłosy z wnętrza. Zmęczenie i nietypowe miejsca o nietypowych godzinach. Teraz pozostaje czekać na wypłatę ;-)

Z rozmyślań przy śniadaniu.

Posted in life is life on 18 maj 2008 by sadorg
  • Kurcze, bardzo nieswojo czuję się przy ludziach sporo młodszych ode mnie, a zachowujących się bardziej ode mnie dorośle.
  • Juwenalia dwa kroki ode mnie, Igry też w zasięgu, a ja w domu siedzę. Taki lajf. Może gdyby oferta byłaby ciekawsza? No cóż, sam Muniek to za mało…
  • Porządek na biurku faktycznie zmienia wygląd całego pokoju. Tylko teraz znów nie będę mógł niczego znaleźć.
  • Rozmowa na piętrze, choć krótka to jednak bardzo miła. Mam o czym myśleć. A w ogóle to ciekawe w jakich miejscach czeka na Ciebie dobre piwo :P
  • Na mapie wycieczek rowerowych pojawił się nowy punkt -> południowe Mysłowice. 10km na Starą Wesołą to dużo bliżej niż myślałem.
  • Czy pojawienie sie syndromu “Nie zdążę!” oznacza zbliżającą się sesję?

[zbierane przez cały tydzień]

Weekend [1/3]

Posted in foto, life is life, wydarzenie ze znacznikami, , , , , on 13 maj 2008 by sadorg


Miły akcent. Preludium weekendu. Moje zdjęcie wskoczyło do katowickiego wydania Gazety Wyborczej.
Było troszkę stresu, bo ktoś “zapomniał” o podpisie, a sygnaturka ze zdjęcia zniknęła, ale koniec końców do druku poszło podpisane (dzięki wszystkim za szybką akcję!). Oczywiście zdjęcie tramwajowe. O, takie. A cały artykuł zapraszał na imprezę zorganizowaną z powodu rychłego wycofania wagonów 102Na ze śląskich torów. Niestety impreza przeszła mi “koło nosa”, ale o tym później… ;-)