Archive for the w drodze Category

Jura x2

Posted in foto, w drodze ze znacznikami, , , , , , , , , on 5 lipiec 2008 by sadorg


Udało się wybrać na rowerach w Jurę. Na razie dwa razy. Pierwszy dzień. Niedziela. Pochmurno. Niebieski szlak pieszy z Zawiercia do Zamku w Ogrodzieńcu. Wąska ścieżka w lesie. Ciężko. Troszkę piachu, troszkę kamieni. Późnij dwa spore podjazdy. Męczące. I właśnie zmęczenie wraz z psująca się pogodą zadecydowały o szybszym powrocie do Zawiercia niż planowaliśmy. Szlakiem do Bzowa. Później Kromołów, przeczekanie ulewy i jazda do Zawiercia. Przed 14 byliśmy już w pociągu… Mapka.


Ruiny zamku w Mirowie.


Zamek w Bobolicach.


Woda, słońce, pociągi ;)

Dzień drugi. Upał i bezchmurne niebo. Ambitniejsza trasa. Generalnie z Myszkowa wzdłuż trasy CMK z małym odbiciem na zamki w Mirowie i Bobolicach. Udało się plan zrealizować w 100% (a nawet troszkę bardziej, bo posiedzieliśmy ~2h przy “jeziorkach przy ceemce” :P). Kilometrowo nawet nie wyszło tak źle. Zrobiliśmy zaledwie nieco ponad 50. Resztę powie mapka.

Z koła.

Posted in foto, w drodze ze znacznikami, , , , on 28 czerwiec 2008 by sadorg

Nie ma to jak czasem sobie wyskoczyć na koło (dwa kółka ;)). Jakiś czas temu machnąłem sobie następujące kółeczko. Z Brynowa skierowałem się szlakiem rowerowym w stronę Giszowca, przejechałem obok Stawu Janina, później wśród giszowieckich bloków, ulicą Adama, aż do Wesołej - to już Mysłowice. Ulicami 3 Maja, Laryską, Konopnickiej i PCK dotarłem do linii kolejowej w kierunku Oświęcimia, aż do skrzyżowania z ul. Gagarina. Niedaleko tego skrzyżowania jest ładna górka, na którą łatwo wjechać - miło siąśc i popodziwiać widoki. Dobrze widac Elektrownię Jaworzno II np. Później przez Hołdunów pojechałem pod KWK Ziemowit w Lędzinach. Chciałem tam złapac kilka autobusów kursujących na przewozach pracowniczych do kopalni, ale okolica nie była przyjazna (wytatułowane mięśniaki rzucające cegłami w pociąg :>). Objechałem okolicę i pojechałm w stronę centrum Lędzin, a później w kierunku dzielnicy zwanej Zamoście. Fajne wrażenie robi sms: “Pozdrowienia z Zamościa” napisany do kogoś kto wie, że niedawno pojechałeś na rower :P. W Zamościu łapiemy szlak, który prowadzi do Murcek. Sporo elementów oznakowania jest ukradzionych, ale jeden zestaw tablic z kilometrami (patrz wyżej) udało się sfocić. A z Murcek już prosto: Tatraczną w stronę GCM i Ziołową do Jankego i już prawie w domu ;) (Mapka z wycieczki)

Český Těšín.

Posted in foto, w drodze ze znacznikami, , , , , on 16 czerwiec 2008 by sadorg

Weekend w mieście za Olzą. W sumie to wyprawa w konkretnym celu, ale i kilka innych rzeczy “się zaliczyło”…

Oczywiście były autobusy i pociągi. Przypadkiem ujawniłem zajezdnię firmy Connex Bus Slezsko (na zdjęciu).

Zaliczyliśmy Wieżę Piastowską na Wzgórzu Zamkowym - widok godny polecenia. Na zdjęciu widok na architektoniczny bałagan polskiego Cieszyna.

Piwa także nie mogło zabraknąć. Bo jakżeby inaczej?

Łorsoł.

Posted in foto, w drodze ze znacznikami, , on 3 czerwiec 2008 by sadorg

I po weekendzie… Czemu już?

Pomiary.

Posted in life is life, w drodze ze znacznikami, , , , on 24 maj 2008 by sadorg

12/2 (4:14-14:44) - pierwsza dniówka. Wczesny początek. Sporo ludzi na dworcu w ten sobotni poranek. Półtora kursu rezerwą, na plastikach. Później Vecto. Długie przerwy “na akademikach”, dyskusje z kierowcą o działaniu systemu KM na Śląsku.
12/2 (4:14-14:44) - druga dniówka i znów podobnie. Tym razem od razu właściwym wozem, ale ze sporym spóźnieniem. Dyskusje. Senność - zmiana czasu była. Ogólnie spokój.
292/1 (14:00-21:35) - promocja w postaci dwudrzwiowego Mercedesa. Rozmowy o firmie. Sporo jazdy. Janów i Nikiszowiec po zmroku. Podwózka na zajezdnię.
970/3 (13:30-23:30) - malutki mikrobus. Króciutka trasa. Dziury, kurz, dużo ludzi, twarde siedzenia. Gaz i kij. Załęże nocą. Żule i pijacy, kibole podążający na ustawkę, okradziony młodzian, bójka na skrzyżowaniu. Zgroza. Później jeszcze nocne oczekiwanie na T-7. Strach… Ulga.
11/911/12 (20:23-22:50) - ledwie 2,5 kursu. Krótka dniówka. Długa przerwa za granicą. Miłe towarzystwo na koniec. Minęło szybko.
poc. 202 (13:34-22:28) - tramwaj. Skład. Znów miłe towarzystwo. Opowiadania na pętli. Dużo śmiechu. Rubaszne żarty. Wieczorna gonitwa i szalone pomysły. Awaria. Podmiana wozu. Złapana jedenastka.
poc. 202 (14:20-22:28) - znów ta sama trasa. Bardzo skrupulatny motorniczy. Mniejszy tabor, więc więcej ludzi. Tłok. Awaria, pożar i prawie godzinne zatrzymanie. Podmiana. Kilka zdań zamienionych. Łapanie nocki.
T-7/5 (13:36-22:22) - ponownie Załęże. Zimno. Bardzo zimno. Wycieczka do sklepu. troszkę rozmów o niczym. Zjazd DTŚ-ką. Kanapki na Sokolskiej.
T-7/4 (14:04-00:16) - jeszcze raz to samo, tylko, że innym wozem. Bardzo miła wizyta i bardzo przyjemne cztery kursy. Później rozmowy o Śląsku, o ludziach, o życiu. Ciemna noc. Znów kibole zza szyby. Długi powrót do domu, ale z telefonem przy uchu.
165/1 (14:07-23:07) - start na Witosa, koniec na Tauzenie. Białoruski autobus. Małomówny kierowca. Zwiedzanie Chorzowa. Pierwsza i jedyna jak sie potem okazało kontrola. Pogoń za 673.
130/5 (20:37-3:40) - nocka w stronę Halemby. Dużo ludzi. “Ciekawe” klimaty przy wjazdach na os. Witosa. Kimanko na Halembie i jazda w kabinie.
673/1 (14:31-23:42) - cisza i spokój. Paluszki. Zainteresowanie pasażerowie. Brak przerwy na Murkach. Klejenie folii (!). Gonitwa (udana!) za nocnym 297.
0/50/1 (14:34-23:39) - doborowe towarzystwo. Niezły wóz. Ciepło. Postoje na Muchowcu. Czekolada. Realizacja marzeń. Zjazd bez ludzi.
10/910/3 (4:48-20:01) - mega (czasowo) dniówka. Samotny pierwszy kurs. Zwiedzanie C.H. Długie kursy. Czytanie o wydarzeniach sportowych. Bójka na wozie, dużo krzyku. Zwycięstwo. Ale i niesmak.
130/4 (14:01-17:40) - szczytówka na 130. Kontrolerzy po cywilu. Wyjący Ikarus. Ładna pogoda. Szybki koniec.

W sumie 130 godzin i 11 minut w autobusie/tramwaju. Setki ludzi. Widoki za oknem. Odgłosy z wnętrza. Zmęczenie i nietypowe miejsca o nietypowych godzinach. Teraz pozostaje czekać na wypłatę ;-)