Zakopane.


Niespotykane na co dzień osobowości, hektolitry wody, niezrealizowane plany i brak zdrowego rozsądku.  Lipcowy wypad do Zakopanego. Właściwie niespecjalnie udany. I jeszcze ta kłująca gdzieś głęboko świadomość, że jest się w ciemnej dupie swojego niemiłosiernego ograniczenia i wad, które wylazły dziesięciokrotnie przerysowane. Ale mimo wszystko na Czerwonych Wierchach było ładnie, a ta i owa rozmowa była cenna :-)

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Zakopane.”

  1. Hm, ja niestety żałuję, ale tych „niespotykanych na co dzień osobowości” o których piszesz już się prawie nie spotyka :( co raz rzadziej mówi się „dzień dobry” na szlaku i co raz mniej jest życzliwości. Ludzie z wypasionym sprzętem patrzą z pogardą na trampkarzy, trampkarze z pogardą na ciocie w klapkach, a przecież wszystkich zachwycił urok Tatr, a może teraz się tam jeździ bo wypada? Taki lans…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: