Dwa dni.

Finałowa scena z filmu „Dwa dni w Paryżu”. Mocna. IMHO dzięki tej właśnie scenie ten film jest dobry i wartościowy. Podczas pierwszego oglądania wstrząsa, daje do myślenia. Podczas drugiego też I kolejnych także…

– Cześć.
– Cześć.
– Nie znam cię.
– O czym ty mówisz? Jesteś pijany?
– Siedziałem w fast foodzie, trzymając się za ręce z wróżką, zanim on podpalił to miejsce.
– Z wróżką?
– To nie był pedał, tylko wróżka z nieba. Albo schizofreniczny wegan. Nie cierpi fast foodu. I uświadomiłem sobie coś bardzo podstawowego. Nie znam cię.
– Nie znasz mnie?
– Nie!
Podsumowanie czterech godzin dyskusji jest takie, że niełatwo jest być w związku i jeszcze trudniej jest poznać drugą osobę, i zaakceptować jej wady i przeszłość.
– Marion.
– Wygoliłeś sobie „M”?
Jack wyznał mi, że boi się odrzucenia, jeśli naprawdę poznałabym go, jeśli całkiem by się obnażył przede mną. Jack uświadomił sobie po dwóch latach związku, że wcale mnie nie znał, a ja jego nie znałam. By móc naprawdę kochać się, musieliśmy poznać prawdę o sobie, nawet jeśli to jest niełatwe. Powiedziałam mu prawdę, czyli że nigdy go nie zdradziłam i że tego popołudnia spotkałam się z Mathieu. Nie wkurzył się, bo do niczego nie doszło. Oczywiście. Wyznałam mu, że najtrudniejsze dla mnie jest podjąć decyzję, by być z kimś na zawsze. Całkowicie to rozumiem. Pogodzić się z myślą, że to jest mężczyzna, z którym spędzę resztę życia. Podjęcie decyzji, że dołożę starań, by zostać i rozwiązywać problemy, a nie uciec, gdy pojawi się problem, jest dla mnie bardzo trudnym krokiem. Powiedziałam mu, że nie mogę być z jednym mężczyzną do końca życia. To było kłamstwo, ale powiedziałam to. Spytał mnie, czy jestem wiewiórką, która zbiera facetów jak orzechy, by zrobić zapasy na zimę. Pomyślałam, że to było całkiem śmieszne. Wtedy powiedział coś, co mnie zraniło. Ton jego głosu zmienił się drastycznie. Następnie źle zrozumiałam jego wypowiedź. Zrozumiałam, że już mnie nie kocha i że chce rozejść się. Fascynuje mnie, jak ludzie potrafią czuć szaleńczą miłość, by następnie nie czuć nic. Nic. To boli tak bardzo. Gdy mam przeczucie, że ktoś mnie zostawi, mam zwyczaj odejść jako pierwsza, zanim usłyszę całą historię. I oto mamy to. Jedna więcej, jedna mniej. Kolejna zmarnowana historia miłosna. Naprawdę kocham tę historię. Gdy pomyślę, że to już koniec i że więcej nie zobaczę go takiego. Przez przypadek spotkam go, poznam jego nową dziewczynę, a on mojego chłopaka, i będziemy zachowywać się, jakbyśmy nigdy nie byli razem. I coraz rzadziej będziemy o sobie myśleli, aż całkiem o sobie zapomnimy. Prawie. U mnie zawsze jest tak samo: rozchodzę się i załamuję się, napiję się i pobawię się, spotkam faceta, a potem kolejnego, i porucham sobie, by zapomnieć o tym jedynym. Po kilku miesiącach całkowitej pustki, znowu zacznę szukać prawdziwej miłości. Będę desperacko szukała wszędzie i po dwóch latach samotności spotkam nową miłość, i przysięgnę sobie, że to ta jedyna, aż do chwili gdy jej też nie będzie. Jest taki moment w życiu, gdy już nie pozbierasz się po kolejnym rozstaniu. Nawet jeśli ta osoba dokucza ci przez większość czasu, to i tak nie możesz bez niej żyć. Nawet jeśli ta osoba budzi cię każdego ranka, kichając ci prosto w twarz. Cóż… Bardziej kochasz jej kichnięcia, niż pocałunki kogokolwiek innego.

[tłumaczenie wykonane przez: Grupę Hatak Movies]

A tutaj już trailer całego filmu – warto obejrzeć w wolnej chwili… Mimo, że bywały filmy lepsze, mądrzejsze, itd…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: