Z chodnika.

Krótki spacer po centrum w konkretnym celu (jeden z małych zakładów rzemieślniczych) i kilka widoków, które dobitnie świadczą o tym, że nie znam własnego miasta. Trasa była inna niż zazwyczaj, stąd i pewnie obrazki inne. Diametralnie inne. Kilka ciekawych szyldów, bardzo interesująca architektura, podejrzane bramy i podwórka oraz osoby z przeciwnych biegunów społecznych.

Nogi niosły przed siebie, aż zaniosły na ul. Staromiejską. A tam właśnie odbywa się „Jarmark Katowicki”, o którym słyszałem już coś „piąte przez dziesiąte”. Nie wybierałem się na niego, ale jak mnie same nogi przyniosły i kierunek miałem zgodny, to postanowiłem przemierzyć ulicę na której jarmark ma miejsce. Całkiem sporo ludzi jak na taką „emerycką” porę (godz. 12). Ulica co prawda stała się ekstremalnie wąska, ale całość sprawiała miłe wrażenie. Dość gwarno.  Widać, że jest tu życie. Ale… Asortyment budek jakby bez pomysłu, ładu i składu. Oscypki? Hmm… Talerze i wyroby z drewna obok cukierków? Rzeźby rodem z Afryki? A czarnoskóry sprzedawca pewnie udaje górnika po szychcie? I Karuzela z wyraźnym napisem „Rabkoland”. Za mało Śląska i Katowic na tym miejskich jarmarku. Ale sam pomysł ciekawy. Jest nad czym popracować.

Zdjęć nie mam.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: