Archive for the muzyka Category

Panowie, co jest?

Posted in life is life, muzyka with tags , , , , on 2 marca 2008 by sadorg

Motto: Odpieprz się Pan, Panie!
[Lao Che – „Hiszpan”]

  • Z każdą „szpilą” wbijaną we mnie coraz bardziej powyższe motto „chodziło mi” po głowie. Nuda, zmarnowany czas, dyskusje o niczym i obgadywanie każdego po kolei. Po dzisiejszym dniu nie mam oporów, aby przyrównywać gości do plag egipskich (szarańcza, muchy, żaby czy inne? A może wszystkie na raz?).
  • Bum. Kolokwium. Bum. Pojutrze. Nie umiem się uczyć z kompa, materiały mam w pdf-ach, a mojej „plujce” paliwo się skończyło. Murphy jak żywy. Wszystko co zaczyna się dobrze…
  • Czasem, gdy ktoś o coś mnie prosi lub tłumaczy się z czegoś, mam znów pokusę skorzystać z motta. Na razie nie poszło „w ruch”.
  • Po raz kolejny okazało się, że lepiej nie wiedzieć i żyć (przynajmniej do czasu) w błogiej nieświadomości, niż wiedzieć i dać się zżerać od środka. Po cholerę pcham nos tam gdzie nie trzeba? Plan na dziś niestety nie wykonany.
  • Jakiś czas temu uderzyłem w stół i do tej pory dwie pary nożyczek się odezwały. Nieźle…
  • Jeszcze raz a propos motta -> płyta Lao Che („Gusła”) jest bardzo fajna. Nieco zwariowana i dziwna muzycznie, kontrowersyjna i czasem niezrozumiała tekstowo, ale zabawy z rytmem piękne i kop jaki dają niektóre utwory nieprzeciętny!
  • Reklamy

    Nieco klasyki.

    Posted in muzyka with tags , , , , , , on 19 lutego 2008 by sadorg

    Czasem przychodzą takie chwile, że trzeba nico kultury zaczerpnąć… ;)
    Tym razem w programie były takowe utwory:

    • Zygmunt Noskowski – Kwartet fortepianowy d-moll op. 8
    • Claude Debussy – Six Epigraphes Antiques
    • Eugene Ysaye – Poeme elegiaque op. 12
    • Aleksander Nowak – Sonata na skrzypce i fortepian June – December

    Pierwszy utwór bardzo przyjemny, miłe widoki pod zamkniętymi powiekami się rodziły. Ostatni z gatunku „ciężkiej muzyki klasycznej” (jak taki gatunek? :P). Sala piękna, jeszcze pachnąca nowością… W ogóle cały nowy budynek katowickiej Akademii Muzycznej od środka robi dużo większe wrażenie niż od zewnątrz. Raczej warto było.

    PJ Harvey – The Wind.

    Posted in muzyka with tags , , , on 6 grudnia 2007 by sadorg

    ostatnio za mną chodzi…

    Leszek Żukowski.

    Posted in life is life, muzyka with tags , , , , on 30 listopada 2007 by sadorg

    „czasami wolę być zupełnie sam
    niezdarnie tańczyć na granicy zła
    i nawet stoczyć się na samo dno
    czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk

    (…)

    na pewno czułeś kiedyś wielki strach
    że oto mija twój najlepszy czas
    bezradność zniosła cię na drugi plan
    czekanie sprawia że gorzknieje cała słodycz w nas…”

    [Coma – „Leszek Żukowski”]

    Mahna mahna.

    Posted in life is life, muzyka, rotfl on 21 października 2007 by sadorg

    Mahnamahna. I rożne reakcje…
    „Co to za opis? Co znaczy? I czemu tam po arabsku masz napisane?” (:D)
    „Dziwne to jest, nie pasuje to do Ciebie” (że che?)
    „To, co masz w opisie jest silnie uzależniające.” (true, true)
    Czytaj dalej

    Święto czekolady.

    Posted in muzyka, w drodze on 9 sierpnia 2007 by sadorg

    W poprzedniej notce zabrakło słowa o tyskim Święcie Czekolady, które mieliśmy okazję zaliczyć. I chociaż czekolady nie było nam dane spróbować (skończyła się zbyt szybko? roztopiła się? :P), to piwo smakowało wyśmienicie, a koncert zespołu Akurat był miły (choć nieco zbyt głośny)…

    Czy świat dla mnie przygotował
    miejsce u samego dna
    czy też może na wysokiej z gór
    gdzie słońce jest i wiatr
    moja głowa wciąż od nowa
    snuje obraz przyszłych dni
    moje zmysły czują powab
    tego co w przyszłości lśni

    ciągle myślę co mam robić
    bym już teraz wiedział to
    jak me życie przyozdobić
    by mu dodać szersze tło
    odkąd czas mnie wziął w ramiona
    ciągle szukam nowych dróg
    do zdobycia mego szczytu
    który dzisiaj mam u stóp

    mam w sercu takie miejsce
    noszę tam wielki plan

    [Akurat – Wielki plan]

    Motto/Puenta:

    Daleka droga do domu (II)

    Posted in life is life, muzyka, w drodze on 25 lipca 2007 by sadorg


    Białe bloki. Choć nie, nie wszystkie już są białe. Cześć z nich pozbyła się już śmiercionośnego azbestowego płaszcza. Ale w nocy i tak wyglądają podobnie, gdyż widać głównie zapalone światła w oknach. NA ulicy sporo ludzi z psami. Jakieś szemrane towarzystwo siedzi na ławce. Kłócą się. Powoli przejeżdżają pojedyncze samochody.
    Obi. Po parkingu buszuje wózek widłowy. Pewnie właśnie dostawa dotarła. W środku też jeszcze światło się świeci. Na około cisza, więc muzyka z supermarketowych głośników niesie się po okolicy. Nie byle jaka muzyka… Zaprzepaszczone Siły Wielkiej Armii Świętych Znaków Comy. Aż zwolniłem kroku, aby jak najdłużej łowić uchem te dźwięki.
    Z daleka widać odjeżdżający tramwaj. Uciekł. Tym razem to ja byłem spóźniony, a on punktualny. Jedne światła, szum odwracanych listewek w ruchomej reklamie, dwa susy przez ruchliwą drogę i znów ciszej. Słychać szum drzew. Dwie, czasem trzy osoby. Poza tym pustka. Jedna ulica, druga, na skrót przez skwer i jest jeszcze ciemniej. To tu. To tu nie dotarły latarnie dające oślepiające żółte światło . Tu na biało żarzą się żarówki, a światło otrzymuje zielonkawą poświatę od drzew otaczających latarnie. Tu widać niebo, a na nim pojedyncze gwiazdy…

    …Mocniej czuję każdy mały smak
    i żal, każdy strach
    i gniew…

    [Coma – Daleka droga do domu]

    Te wieczorne powroty zmuszają do refleksji. Pośpiech, choć konieczny (z racji permanentnego spóźnienia), zupełnie nie pasuje do otoczenia. Pogrążonego we śnie, trwającego w sielankowym spokoju.
    Minęło 16 minut. Tyle co zwykle. Minął tydzień. Taki niezwykły. Cudowny. Dziękuję :*